Genialny Hotel & Spa

Mam to szczęście, że mam normalną teściową, to znaczy nienormalną. Znaczy taką, która nie jest taka jak normalna teściowa. Czyli jednak nienormalną. No dobra. Matka mojej kobiety jest ok.  Postanowiła swoim dzieciom czyli nam i sobie zafundować wczasy i chociaż pora jeszcze nie urlopowa to wybraliśmy się na parę dni do Ciechocinka. Mamuśka ma jakieś wspomnienia, sentyment czy coś tam. Lubi ten grajdołek. Też tu byłem parę razem na szkolnych wycieczkach.

hotel

Wycieczki wiadomo fajne są. Pamiętam noclegi mieliśmy w jakiś starych pensjonatach, z łazienkami i kiblami na korytarzu. Ale teściówka zaparła się żeby odwiedzić jak to mawia „Perłę uzdrowisk polskich”. Tak podobno Ciechocinek był kiedyś nazywany. Nie wiem jak wyglądają inne uzdrowiska czy jakieś tam wczasowiska ale to mi się nawet podoba. Pogoda dopisuje więc i ludzi na ulicach w parkach i koło tężni sporo. Nawet się uśmiechają. W hotelu, a właściwie med. i spa też jest spoko. Ludków w różnym wieku trochę jest. Podczas posiłków w hotelowej restauracji gwar. I zapachy niezłego jedzonka. Bo jak się dowiedziałem hotel TeoDorka z dobrej kuchni słynie. Moja ślubna, która całe życie liczy kalorie tutaj nagle sobie odpuściła. Bo musi wszystkiego popróbować. A mamuśka a jakże, też jej wtóruje. Mamcia, jak teściową pieszczotliwie nazywamy, załatwiła nam z menedżerem hotelu „Kolację romantyczną”.

hotel

Bajka, może ja zbyt romantyczny nie jestem, ale to nawet mnie się podobało. A moje szczęście było zachwycone. Pięknie zastawiony stolik, ze świecami, winem, super potrawami. I coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy – po zakończeniu kolacji kelnerka nas poprosiła, abyśmy po powrocie do pokoju jeszcze chwileczkę poczekali. I jakież wielkie było nasze zdziwienie, gdy po chwili zapukała i przyniosła nam w ogromnych kielichach smoothie z życzeniami, aby noc była atrakcyjna. I była. Dlatego to wszystko piszę, bo moja ukochana zafascynowana tym wszystkim chciałaby podzielić się swoim, naszym szczęściem z całym światem. A że jest jeszcze trochę oszołomiona tym miłym obowiązkiem obarczyła mnie. I muszę chyba kończyć, bo znowu na mnie zalotnie spogląda. I mamcia jakoś nie wydzwania. Może też miała coś romantycznego. Widać że w Teodorce dziwa się dzieją i to jakie fajne.

Sebastian z Kasią J